Kobo Abe
Kobieta z wydm

Jestem zdania, że każdy szanujący się czytelnik powinien w swoim życiu przeczytać chociaż jedną książkę Kobo Abe. Ja sięgnęłam po „Kobietę z wydm" i z ręką na sercu muszę wam powiedzieć, że z pewnością nie będzie to ostatnia książka tego pisarza, którą skierowałam swoją rękę.
Kolekcjoner i badacz owadów zapuścił się na pustynię w poszukiwaniu nowego gatunku, który miał mu zapewnić nieśmiertelność jego imienia, które zostanie zapisane tuż obok łacińskiej nazwy owada, którego właśnie ma odkryć i już na wieki pozostanie w ogromnej encyklopedii.
Wśród wydm znajduje się wioska pochowana w morzu pisaku dosłownie i w przenośni. Każdy dom, z powodu wiecznego przemieszczania się piasku, znajduje się w ogromnym dole. Mimo to nie przeszkadza to ludziom mieszkać w tym miejscu. Do tego mężczyźnie zaproponowano nocleg w jednym z tych domostw i ten przystał z chęcią na propozycję. Miejsca do spania użyczyła mu młoda samotna kobieta. Spędził w domku schowanym w dole całą noc, z myślą, że następną noc spędzi już w innym łóżku. Jednak w życiu jutro zawsze jest niepewne...
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że piasek chrzęszczy mi na zębach. Opisy piasku, będącego wszędzie, były oszałamiające i wywarły na mnie tak ogromne wrażenie, że już nigdy nie spojrzę na tę skałę tak samo.
„Kobieta z wydm" ma zaledwie 150 stron, lecz zawarte w niej myśli i słowa chyba nigdy nie opuszczą mojej głowy.
Niemal przez każdą stronę przewija się pytanie, po co się żyje? Co jest ważniejsze, środek czy cel? I te dwa poglądy zderzyły się ze sobą w tym ogromie piasku. Środek czy cel? A może środek staje się celem?
Swoją drogą bardzo odpowiednie pytanie dla naszych czasów, kiedy niektórzy pracują po to, by pracować, nie znajdując innego celu w życiu. Żyją, by pracować, pracują, by żyć. Pytanie, czy są szczęśliwi? Myślę, że nie można osądzać ich z góry. Czasami taki sposób życia może sprawić szczęście. Gdy środek staje się celem... Bo przecież, gdy już osiągniemy cel, środki nie są nam potrzebne, na cel również już nie czekamy, bowiem go osiągnęliśmy, i wtedy pojawia się przed nami ogromna pustka. A człowiek jest istotą, która owej pustki się obawia. Więc czy możliwe jest, że robimy wszystko, wybieramy coraz to trudniejsze środki, by uniknąć owej pustki i tym samem nigdy nie osiągnąć celu.
Kobo Abe w swojej książce po mistrzowsku pokazał mi, że gdy już mamy cel w garści, zaczynamy się wymigiwać od schwytania go.
Jednak nie tylko te kwestie porusza „Kobieta z wydm". Wielkie wrażenie wywarły na mnie słowa, które opisały pisanie i pisarzy:
„Mówisz, że chcesz zostać pisarzem, to po prostu zwykły egoizm; chcesz wyróżnić się spośród marionetek i zostać ich animatorem. W istocie nie ma różnicy między tym, co chcesz robić, a malowaniem się kobiet..."**
Doprawdy... Nigdy się nie zastanawiałam, jaka jest różnica pomiędzy pisaniem, a pisarzami. To przypomniało mi wstęp „Być jak płynąca rzeka" Paula Coelho. Co jak co, ale wstęp tej książki na długo pozostał w moich myślach. Zachęcam was do przeczytania go. Ale zaznaczam, zachęcam tylko do wstępu, a nie do całości. Jeżeli pamiętacie moją recenzję „Być jak płynąca rzeka", to będziecie wiedzieli czemu ;)
Ale wróćmy do „Kobiety z wydm". Książka ta jest arcydziełem - to jasne. Mimo nieco męczącego początku, okazała się jedną z perełek literackich. Dokładność metafor zabija wszelkie niedomówienia i zmusza do refleksji. Po przeczytaniu tej książki, miałam ogromną ochotę z kimś o niej porozmawiać. A dokładniej nie o niej, a o tym, co powiedział Kobo Abe przez nią... Japonia dała wiele darów światu - niepowtarzalną estetykę, osobliwe piękno i ogromną mądrość, która schowana jest między innymi w tak pięknych książkach jak "Kobieta z wydm".
P.S. Będę niezmiernie szczęśliwa, jeżeli dzięki tej recenzji ktoś z was sięgnie po „Kobietę z wydm" :)
_________________________________________________________
Cytaty pochodzą z:
* Kobo Abe "Kobieta zz wydm", Warszawa, str.136
**str.71
Aria
Po takich słowach moje życie staje się piękniejsze :) Koniecznie podziel się wrażeniami jak tylko przeczytasz :)
autor: Aria
Zaciekawiłaś mnie tą recenzją, przy najbliższej wizycie w bibliotece zajrzę znów na półkę z lit. japońską :)
autor: bursztynowa
Muach, muach, muach :P
autor: Aria
Przekonałaś mnie :D
autor: Abi
Powiem Ci, że te rozważania działy się raczej w mojej głowie, a Kobo rzucał jedynie króciutkie wstawki, które jednak nie mogły pozostać bez mojego komentarza :P
autor: Aria
Opis pisaku brzmi zachęcająco, ale to, że dalej snują się rozważania nad najbardziej oklepanym w świecie tematem - sensem bycia czy nie bycia i celem i środkiem trochę mnie odrzuca :P Co powiesz, żeby jednak mnie zachęcić?
autor: Abi
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 32400
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

"Bo A&A jest utkane z optymizmu i kolorów barwnej rzeczywistości!"
Zapraszamy serdecznie do korespondencji z nami:
abi.aria@wp.pl
gg Abi - 8016528
gg Arii - 3274919